Forum BDSM

Uległość? Dominacja? To dopiero początek drogi...

Ogłoszenie

UWAGA!!

Do regulaminu dodałam 2 dodatkowe punktu, w związku z tym zamieszczam cały regulamin ponownie poniżej.

REGULAMIN:

1. Jako użytkownik, musisz mieć skończone 18 lat.
2. Rozmowa na forum służy wymianie poglądów w sposób kulturalny.
3. Forum nie jest portalem randkowym, każdy użytkownik może zamieścić jedno ogłoszenie.
4. Każdy, kto rejestruje się na forum jest zobowiązany do przywitania się z użytkownikami w odpowiednim dziale.
5. Zabrania się umieszczania linków w podpisach/sygnaturach postów (chyba, że link jest bezpośrednio związany z treścią postu).
6. Użytkownicy, którzy pojawiają się na forum tylko w celach reklamowych, zostaną upomnieni, a następnie usunięci z forum.
7. Użytkownicy, którzy w ciągu miesiąca od rejestracji nie umieszczą postu powitalnego, zostaną usunięci z szeregu użytkowników.

W razie potrzeby zapraszam do kontaktu: kalirrka@gmail.com

#21 2014-04-14 12:18:08

 chococarmel

Dyskutant

Skąd: Mazowieckie
Zarejestrowany: 2014-03-23
Posty: 338
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Według mnie zdradą nie jest sam kontakt fizyczny. Można zdradzić kogoś na podłożu emocjonalnym i jest to o wiele gorsze i bardziej bolesne.

Offline

 

#22 2014-04-14 12:23:09

 nisza_E

http://skitime.pl/images/ranks/ranga_admin.png

7531075
Skąd: UK
Zarejestrowany: 2014-03-19
Posty: 825
Punktów :   
WWW

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Dla mnie osobiście kontakt fizyczny również jest zdradą - jeśli z jakiegoś powodu szukasz czegoś na zewnątrz i ryzykujesz utratę tej osoby dla chwili przyjemności to chyba jednak gdzieś nastąpił ten rozłam.

Offline

 

#23 2014-04-14 15:52:52

 chococarmel

Dyskutant

Skąd: Mazowieckie
Zarejestrowany: 2014-03-23
Posty: 338
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Chodziło mi o to, że nie tylko kontakt fizyczny z inną osobą jest zdradą. Chociaż i takiego nie akceptuję, ale o wiele dotkliwszym wydaję mi się ten emocjonalny.

Offline

 

#24 2014-04-14 16:58:10

 nisza_E

http://skitime.pl/images/ranks/ranga_admin.png

7531075
Skąd: UK
Zarejestrowany: 2014-03-19
Posty: 825
Punktów :   
WWW

Re: Kara za zdradę - czy ok?

A nie, no to w takim układzie się zgadzam

Offline

 

#25 2014-06-10 19:50:30

 ondyna

Użytkownik

Zarejestrowany: 2014-06-09
Posty: 10
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Bardzo zaciekawił mnie ten temat .

Jakoś podświadomie usprawiedliwiam ową uległą , ponieważ każdy medal ma dwie strony o czym kazdy z nas , z całą pewnością doskonale wie.

Żadna z nas nie wie, czy  nie była ona zaniedbywana przez swojego Pana , co  jest o wiele częstsze w relacji czysto "łóżkowej" , niżeli tej emocjonalnej ( przez rodziny, innych życiowych partnerów itd.)
Oczywiście, zasłużyła na ogromną karę, która wydaje mi sie adekwatna do  przewinienia. Jednak trzeba zauważyć, ze skoro to zrobiła, to  mogła również zachować owy występek  dla siebie , nie informując Pana o swoim przewinieniu , dzięki czemu uniknęła by kary ( skoro zdradziła, to  czym przy tym jest kłamstwo ?). Trzeba wiec docenić to, że przezwyciężyła obawy związane z przyznaniem się do winy i świadomie podjęła się naprawdę ciężkiej kary.


Sama kara jest dotkliwa, ale zdradzając , musiała liczyć sie z tym, że nie przejdzie jej to płazem .
Zostaje mieć tylko nadzieję, ze jej Pan zadbał o jej bezpieczeństwo, a nie wystawił "lwom na pożarcie" , bo wtedy świadczy to tylko o jego ignorancji i o tym, że jest nieodpowiednim człowiekiem , na nieodpowiednim " stanowisku"


A zdradą jak większość z Was się brzydzę. Chcę być jedyną uległą Pana  i nie wyobrażam sobie , jak ja mogłabym mieć więcej niż jednego właściciela.

Ostatnio edytowany przez ondyna (2014-06-10 20:00:59)

Offline

 

#26 2014-06-10 20:10:40

 chococarmel

Dyskutant

Skąd: Mazowieckie
Zarejestrowany: 2014-03-23
Posty: 338
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Z jednej strony podzielam Twoje zdanie Ondyno, jednak ciągle uważam, że gdyby w relacji wystąpiła tak sytuacja, to po prostu powinni się rozstać. Nie widzę sensu ciągnięcia takiego związku. Zdrada powoduje ogromny ból u zdradzonego i nie jest adekwatna do żadnej kary.

Offline

 

#27 2014-06-10 20:20:58

 ondyna

Użytkownik

Zarejestrowany: 2014-06-09
Posty: 10
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Ależ oczywiście Karmelku . Zgadzam sie , ze zdrada wywołuje ogromny ból, jednak jeśli jesteś z kims tylko dla spełnienia swoich potrzeb i fantazji, mieści się to już zupełnie w innych  kategoriach.

Offline

 

#28 2014-06-10 20:30:04

 chococarmel

Dyskutant

Skąd: Mazowieckie
Zarejestrowany: 2014-03-23
Posty: 338
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Zależy, jednak w takich właśnie układach także pojawiają się jakieś zasady typu : wyłączność, oddanie itp. Jednak co prawda w takim wypadku ból jest o wiele mniejszy, bądź i czasem go nie ma. Ale to już inna kwestia.

Offline

 

#29 2014-06-15 00:07:30

 nisza_E

http://skitime.pl/images/ranks/ranga_admin.png

7531075
Skąd: UK
Zarejestrowany: 2014-03-19
Posty: 825
Punktów :   
WWW

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Hmmm... Dziewczyna zdradziła, dała (za przeproszeniem) dupy i należy jej postawić ołtarzyk, bo się przyznała...? Jakoś tego nie kupuję. Mnie to zupełnie nie przekonuje.

Rozumiem, jeśli popełniła błąd, dała się ponieść, zrobiła głupotę. Jeżeli zdradę zaplanowała, a potem jeszcze by się nie przyznała, to dla mnie w ogóle nie ma o czym rozmawiać - taka z niej uległa jak z koziej dupy trąba.

Karmelko, tak naprawdę jeśli relacja jest połączona ze związkiem, to karanie za zdradę... Hm... Kiedy rozpada się związek, to relacja tak naprawdę chyba nie ma już większego sensu ani znaczenia...

Gdyby w takim układzie jak przedstawiony nie było zasad pt. wyłączność czy oddanie to znów: jaki sens miałaby kara? Kara jest pewną konsekwencją złamania zasad, z czego wniosek że one w pierwszej kolejności musiały istnieć. Tyle tylko, że jeśli nie ma uczuć to nie urazy, zazdrości czy żałości z tym związanej.

Offline

 

#30 2014-06-15 13:03:57

 ondyna

Użytkownik

Zarejestrowany: 2014-06-09
Posty: 10
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Nie , nie zasługuje na owacje, jednak skoro i tak okazała się oszustką , mając czelność zdradzic swojego Pana , to co jej "szkodziło" zostawic to dla siebie ?
Jej Pan nic by nie wiedział , a ona może zdałaby sobie sprawę ze swojego przewinienia i nigdy więcej do tego nie dopuściła. Wszyscy byliby ..."szczęśliwi"


Jeżeli chodzi o moje osobiste odczucia , to  gdybym na miejscu Pana tylko dowiedziała sie, ze moja uległa "szukała wrażeń" , bez zastanowienia bym ją zostawiła, ponieważ straciłabym do niej zaufanie. I nie ważne czy to zaplanowała czy też nie i w jakim żylibyśmy związku.

No właśnie. Możemy gdybać, ale nie znamy zasad i układu  panującego  w tej znajomości ...

Offline

 

#31 2014-06-16 08:59:17

 Havoc

Starszy użytkownik

Skąd: Warszawa
Zarejestrowany: 2014-05-05
Posty: 183
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

"hominis est errare insipientis in errore perseverare" (rzeczą ludzką jest błądzić, rzeczą głupców trwać w błędzie)

Jeśli się popełni błąd i uczciwie się do niego przyzna, to moim zdaniem zasługuje się na drugą szansę. Nie powinno się skreślać kogoś na podstawie jednego wybryku, niemniej stracone zaufanie trudno jest odbudować.


"...Magia jest niczym wino, i jeśli nie jesteś, pani, do niej nawykła, grozi ci popadnięcie w nałóg..." Susanna Clarke "Damy z Grace Adieu"

Offline

 

#32 2014-06-16 21:42:58

 chococarmel

Dyskutant

Skąd: Mazowieckie
Zarejestrowany: 2014-03-23
Posty: 338
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Tylko, że każdy wybryk ma swoje granice. Jeżeli się kogoś zdradzi, to nieważne czy przez głupotę, czy z premedytacją. Zdradzasz kogoś, kto nie jest jak widać dla Ciebie wart wierności, nie jest on/ona osobą na tyle ważną w twoim życiu. Więc jaki sens jest dalej trwać w tym ? Być ze sobą po to tylko, żeby być ? No chyba, że spełnia się w danej relacji tylko swoje instynktowne potrzeby, ale po co wtedy wierność ?

Offline

 

#33 2014-06-16 22:24:55

 nisza_E

http://skitime.pl/images/ranks/ranga_admin.png

7531075
Skąd: UK
Zarejestrowany: 2014-03-19
Posty: 825
Punktów :   
WWW

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Np. dla utrzymania pewnych zasad? Np. bo Pan od niej tego wymaga...? Bo nie lubi się dzielić...? Monogamia nie zawsze wynika z miłości.

Szczerze powiedziawszy, nie do końca rozumiem waszą logikę. To kara nie specjalnie, no bo przecież skoro zdradziła to kara nie ma sensu, pojawia się obrona, no bo przecież się przyznała; a jednak z miejsca byście ją zostawiły. A gdzie ta druga szansa, a gdzie linia obrony...?

Offline

 

#34 2014-06-16 22:31:01

 chococarmel

Dyskutant

Skąd: Mazowieckie
Zarejestrowany: 2014-03-23
Posty: 338
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Nie oszukujmy się, w sumie nie ma czegoś takiego. Jest druga szansa, ale ta relacja zawsze będzie nadszarpnięta. To tak, jak z wazonem - gdy się stłucze, możesz go skleić, ale rysy zawsze pozostaną. Nie da się powrócić do stanu poprzedniego. I ja tu mówię już raczej o związku bdsm 24/7, ponieważ w zwykłej relacji opartej na seks-monogamia-wyłączność, to okej. Niech ona sobie go zdradza, a on ją za to kara.

Offline

 

#35 2014-06-27 20:47:50

 nisza_E

http://skitime.pl/images/ranks/ranga_admin.png

7531075
Skąd: UK
Zarejestrowany: 2014-03-19
Posty: 825
Punktów :   
WWW

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Karmelko, nie wiem czy pisałam o tym już wcześniej (a wydawało mi się że kilkukrotnie to podkreślałam), ale takie rozważania mają miejsce wyłącznie pod warunkiem że w grę nie wchodzą uczucia.
Jak pisałam gdzieś wyżej, jeżeli pojawia się zdrada to relacja nie ma już żadnego znaczenia, bo relacja jest wyłącznie dodatkiem do uczuć. Stylem życia. To tak jak analizować zjedzonego z żalu ze zdrady burgera podczas gdy normalnie jesteście wegetarianami. To chyba nie w tym trochę rzecz, nie...?

Offline

 

#36 2015-04-19 16:11:07

niebieskookasu

Użytkownik

Zarejestrowany: 2015-02-14
Posty: 32
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

To może ja trochę odgrzebię temat i niejako wrzucę kij w mrowisko bo... Wypowiem się z perspektywy uległej, która zdradziła swojego Pana. Niestety... Nie mam zamiaru usprawiedliwiać ani siebie, ani tamtej uległej, ani jej domina, który ukarał ją tak, a nie inaczej. Niemniej uważam, że karząc uległą w ten sposób ukarał samego siebie. Bo jeśli on (nie ważne z jakiego powodu) nie chce, żeby uległa oddawała się innemu facetowi, to nie i koniec. I z tej perspektywy uczucia czy ich brak nie mają tu znaczenia. Jeśli on ustala takie zasady to ona powinna się ich trzymać, jeśli się nie trzyma, to kara. Jeśli jej nie odpowiada to droga wolna... Tak ja rozumuję. Kwestia doboru kary, zależy od domina, zależy od uległej... Niemniej ta kara wydaje mi się nie na miejscu z dwóch powodów: po pierwsze ukarać ją tym samym za co została ukarana? Jaki to ma sens? Po drugie jeśli ja nie chcę, żeby mnie ktoś zdradzał, a ten ktoś to robi, po czym ja za karę znowu karzę mu zdradzić, to czy wszystko jest w porządku? To dla mnie nie jest kara tylko zemsta. Po prostu. Na zasadzie: "Chcesz się puszczać, to się puszczaj, ale pod moją kontrolą"... Nie, no sorry, nie kupuję tego. A jeśli autentycznie były między nimi uczucia, jeśli on coś do niej czuł i ukarał ją w ten sposób, to co mu to dało? Chyba sam siebie zranił, zafundował sobie kolejną zdradę. A jeśli mu na niej nie zależało. Nie było uczuć w tej relacji... To po co taka kara? Nie wiem. Nie trafia to do mnie.

Sama dopuściłam się zdrady wobec Pana. Wiem w jakim świetle mnie to stawia. Kiepskim. Nie chcę tej uległej, czy też siebie samej oceniać, ani tym bardziej usprawiedliwiać. Daleka jestem od tego. Ale nie znamy kontekstu, a to moim zdaniem wiele zmienia. Mogło być różnie. Może miała ochotę się puścić i się puściła z premedytacją. Może jej coś nie grało z Panem i nie umiała mu tego wprost powiedzieć, dopiero zdrada była jakimś przełomem... A może po prostu to była głupota, chwila zapomnienia, której żałuje? Może on ją ukarał, a ona po kilku dniach puściła się z kolejnym? Myślę, że to zależy na kogo trafi...

Nie po to by się usprawiedliwiać, ale po części po to by pokazać obraz sytuacji, a po części by podeprzeć swoje poglądy, powiem Wam jak to było u nas... Ja zdradziłam Pana, gdy nasza relacja dopiero się rozwijała. Trwała od miesiąca ledwie. Moje wcześniejsze kontakty seksualne w ogóle były bardzo nieliczne. Przypadkowe i takie pod wpływem chwili nie zdarzały się nigdy. Pan na początku ustalił, że kontakty z innymi mężczyznami będę miała ograniczone. A już tym bardziej nie ma mowy o jakichś bliższych kontaktach seksualnych. Ale dla mnie to nie problem. Normalka. Byłam nawet za. Nawet nie wyobrażałam sobie, (ba, do dziś sobie nie wyobrażam) sytuacji, w której mógłby być ktoś trzeci, nawet chwilowo w naszej relacji... Wtedy wydawało mi się, że te ustalenia są formalnością. Bo przecież mnie to nie dotyczy. Poza tym od zawsze byłam wierna swoim partnerom jeśli już ich miałam, brzydziłam się zdradą i co? Głupota + alkohol = jeszcze większa głupota. Studencki, weekendowy wyjazd do Niemiec, dużo alkoholu (którego zazwyczaj w ogóle nie piję), szybko urwany film. Jak wytrzeźwiałam to zasadniczo było po wszystkim... I co? Żałowałam. Z miejsca. Cholernie żałowałam i żałuję do dziś. Nie tylko ze względu na Pana, ale o dziwo - ze względu na Niego też. Mogłam się do niczego nie przyznać. Nie musiałam. Pan z pewnością o niczym by się nigdy nie dowiedział i żyłby sobie w błogiej nieświadomości. Tylko wiecie, ja nie potrafiłabym jednak dalej budować z Nim relacji na kłamstwie. A zależało mi na tym. Choć raczej nie można motywować tego uczuciami i mówić, że były między nami wtedy jakieś tam szczególne uczucia. Znajomość trwająca raptem od miesiąca. Na dodatek wówczas w fazie wirtualno-telefonicznej, jeszcze przed pierwszym realnym spotkaniem. Co tu można mówić o uczuciach? Niewiele. Może o zwykłej sympatii na tym etapie. Bo patrząc z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że już coś tam wtedy iskrzyło, ale pomału. I tylko iskrzyło. Od iskry do uczucia jeszcze długa droga. Jednak zależało mi na tym bym się przyznać. Bo nie umiałabym budować na kłamstwie podszytym zdradą. Liczyłam się z tym, że zostanę surowo ukarana i prawdopodobnie to będzie koniec naszej relacji. Miał pełne prawo pomyśleć: jakaś puszczalska panna, leci sobie w kulki, mam ją gdzieś. Nie pomyślał. Ukarał surowo. Perfidnie. Inaczej. Wybaczył. Dał kolejną szansę. I dziś po dwóch latach mogę powiedzieć, że mi ufa bezgranicznie. Za co Go podziwiam, bo nie wiem, czy JA bym tak potrafiła na JEGO miejscu. Uwierzył, że żałuję, że mi wstyd, dał szansę... Gdy rozmawialiśmy o tym z perspektywy czasu mówił, że wtedy jeszcze nic do mnie nie czuł, ale już coś iskrzyło, było sympatycznie, więc zdecydował, że spróbuje to pociągnąć... Pociągnął. I dziś do tego nie wracamy. Wiem, że ma do mnie bezgraniczne zaufanie. Tym mnie zadziwia i za to Go podziwiam.

Pokazałam Panu ten wątek na forum. Całą dyskusję. Stwierdził, że Jego zdaniem taka kara to nie kara, a zemsta na uległej i ukaranie samego siebie. Ja też tak uważam. I nie będę oceniać tamtej uległej i tamtego domina. Myślę, że naprawdę dużo zależy od ich relacji, tego co ich łączy, co każde z nich myśli o zdradzie, od okoliczności samej zdrady. Wiem jednak, że dla mnie taka kara, jak ta, którą tu omawiamy nie byłaby karą. Byłaby jedynie krzywdą, zemstą właśnie. Ale nie karą.

Co do przyznania się do winy... Nie uważam, że uległą należy teraz podziwiać bo się przyznała. To był jej obowiązek wobec Pana przyznać się. I już nawet abstrahując od tego przyzwoitość chyba wymaga. Nie wiem, może to też indywidualna kwestia. Ja nie miałam nawet przez moment wątpliwości czy się przyznać. Mimo panicznego strachu przed konsekwencjami i świadomością, że mogą być bardzo przykre dla mnie. Po prostu nie umiałabym tego nie zrobić. Tak już jestem skonstruowana. Jednak z drugiej strony, choć od początku było dla mnie jasne, że się przyznam, to jednocześnie nie zmieniało faktu, że przyznanie się było dla mnie cholernie trudne i wymagało to ode mnie wiele wysiłku.

Co do omawianej kary... Ja i mój Pan sobie takiej nie wyobrażamy. Jeśli ktoś sobie wyobraża, Jego sprawa. Poza tym też kwestia bezpieczeństwa już tu podnoszona... Być może to byli podstawieni faceci, tylko dziewczyna o tym nie wiedziała. A jeśli nie? Jeśli jednak w istocie tak było, tylko ona o tym nie wiedziała, to miała prawo czuć się zagrożona. Może się czuła, może nie. Ja bym się czuła. A czując się zagrożona nie potrafiłabym poddać się takiej karze. A czułabym się nie wiedząc co i jak... Ale to tylko mój punkt widzenia...

Offline

 

#37 2015-10-06 01:12:23

UległaSuka

Użytkownik

Zarejestrowany: 2015-10-02
Posty: 23
Punktów :   

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Dopiszę swoją opinię do wątku

Mieszamy tematy układu suka/Pan z uczuciami.

Tak, tak wiem, że w życiu nie ma czarne białe i wszystko się przeplata, ale rzecz w tym, że wszystko zależy od tego co przeważy w danej sytuacji/związku.

Nie dyskutuję faktu, że suka się puściła, bo stało się. Pytanie co zwycięży czy uczucie oszukania, czy też chęć przyporządkowania sobie suki karą? Kara podana przez Niszę_E jest oczywiście bardzo surowa (pewnie, aby zobrazować maksymalnie sytuację), ale jeśli Pan lubi oddawać swoją sukę i go to podnieca, a wie że suka tego nie lubi, kara wg mnie będzie właściwa. Może też np. zadysponować pieniądze na jakąś swoją przyjemność i dla przykładu nic suce nie kupić... tak dla upokorzenia.

Temat sprowadza się do ustaleń początkowych i tego co zostało uzgodnione - jakie zasady etc.

pozdrawiam Forumowiczki <3

Ostatnio edytowany przez UległaSuka (2015-10-06 01:13:12)

Offline

 

#38 2015-10-10 08:51:08

 nisza_E

http://skitime.pl/images/ranks/ranga_admin.png

7531075
Skąd: UK
Zarejestrowany: 2014-03-19
Posty: 825
Punktów :   
WWW

Re: Kara za zdradę - czy ok?

Tak jak pisałam wcześniej, moim zdaniem jeśli w grę wchodzą uczucia, to tak naprawdę jest to zupełnie inna dyskusja, o zupełnie innych relacjach międzyludzkich a nie o posłuszeństwie i konsekwencjach sensu stricte .

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Budowa pantera SCHEMAT PODŁACZENIA ŚWIETLÓWEK www.fabryka-skilla.pun.pl opis postaci w metinie 2 ninja jak dodać staty delberz warhammer